CarMa, wbrew pozorom ma dużo wspólnego z klasykiem z przed lat – Carmageddonem. Tam chodziło o przejeżdżanie ludzi i chyba wyścigi. W nowej odsłonie CarMy przejeżdżanie ludzi już nie wchodzi w grę. Wspólny element to nabijanie punktów za uczynki. Tam za zniszczenia, tu za kulturalne zachowanie na drodze. Ale może przypomnijmy jak nie powinno się jeździć.
Carmageddon – bo tu też liczą się punkty
Zamieszczone Styczeń 5, 2010 - autor: dareklupKategorie: Filmy, Obrazy, Treści
Tags: Carmageddon, gra
CarMa óczy i wyhowóje!
Zamieszczone Styczeń 4, 2010 - autor: dareklupKategorie: Treści
Tags: CarMa, religia
Przedstawię tu założenia mojego oświecenia, którego dostąpiłem podczas jazdy po Zakopiance. Jak wszystkie wielkie rzeczy idea CarMy powstała z rozmowy. Rozmowa toczyła się z moją siostrą i biegła w wielu różnych kierunkach. Ważniejsze było jednak to, że była to rozmowa przytłoczona korkową nudą. Kiedy przepuszczałem samochód z podporządkowanej olśnienie nastąpiło. Od dziś będę żył w zgodzie z CarMą
A co to CarMa?
Przede wszystkim CarMa to zestaw prawie religijnych myśli, które za zadanie mają poprawienie Twoich kontaktów z innymi użytkownikami dróg. Założenie jest proste: jeżeli zrobisz dobrze – będzie nagroda. Przepuścisz pieszego na przejściu, dasz wyjechać z podporządkowanej itp., za to kiedyś dostaniesz nagrodę w postaci pozytywnej reakcji kierowców. Oczywiście wszystko ma swoje granicę, nie przepuszczaj od razu wszystkich i za każdym razem. Aby ograniczać fanatyków nowego systemu samochodowo-religijnego powstały punkty CarMy. Zbierasz za każdy dobry uczynek i tak np. przepuszczenie pieszego na pasach – dostajesz 1 pkt. Uzbierasz 10 punktów i Ciebie zaraz przepuszczą na drodze. Więc zbieraj, zbieraj. Są oczywiście niuanse, ale o nich w dalszych wejściach.
Na dziś tyle mam nadzieję, że choć załapaliście pomysł…szerzej za kilka dni.

